Blog > Komentarze do wpisu
Polska, Mali – wspólna sprawa.

/Tekst przygotowany dla Instytutu Obywatelskiego/

Rząd podjął decyzję o udziale Polski w misji szkoleniowej w Mali. Nie wywołało to w Polsce wielkiej dyskusji. Niektórzy wzruszają tylko ramionami. Po prostu nie wiedzą, co o tym myśleć.  Media pasjonują się raczej tym, co robili rodzice i dziadkowie czołowych polskich dziennikarzy.  A jednak jest to sprawa ważna i rząd podjął słuszną decyzję. Dlaczego?

Od dawna powtarzam, że jeżeli chcemy odgrywać w Unii Europejskiej rolę istotnego „gracza”, to nie możemy ograniczać się wyłącznie do zaangażowania w sprawy, gdzie mamy bezpośrednie interesy. Wszyscy w Europie doskonale wiedzą dlaczego walczymy o Wspólną Politykę Rolną, politykę spójności, kwestie energetyczne czy politykę wschodnią. Nie ma w tym nic złego. Nie powinniśmy jednak wpaść w rolę „dyżurnego egoisty”. To obniżyłoby naszą skuteczność w obszarach, na których nam zależy.

Polska często odwołuje się do pojęcia solidarności. A wartość ta jest prawdziwa tylko wtedy, gdy jest dwukierunkowa. W tym przypadku nie będziemy biorcą, tylko dawcą. Wprawdzie rozmowy o misji szkoleniowej rozpoczęły się przed interwencją francuską, ale sama interwencja tylko wzmocniła argumenty za polskim uczestnictwem w misji. Co więcej – winniśmy okazać solidarność nie tylko Francji, ale również Mali. Trzeba przypomnieć, że nasz udział w europejskich funduszach, przeznaczonych na wsparcie najbiedniejszych krajów świata, nie jest imponujący – w DCI /Development Cooperation Instrument/ to 3, 1%, a w jedenastym EDF /European Development Fund / tylko 2,01%. Skoro nie jesteśmy mistrzami wsparcia finansowego, to okażmy chociaż naszą pomoc polityczną i merytoryczną.

Mali to państwo, które warto ratować przed upadkiem, przed rozpadem, przed ekstremalnymi islamistami, niszczącymi kulturę, której nie ogarniają i nie akceptują. Dżihadziści tuż przed ich wyparciem z Timbuktu spalili i obrabowali bibliotekę Ahmed Baba, w której zgromadzono największy na Saharze zbiór manuskryptów. Najstarsze z nich pochodzą z XIII wieku. Problem polega na tym, że dla radykałów wszystko, co nie jest Koranem nie ma żadnej wartości. Dżihadziści walczyli też z kulturą muzyczną, z której Mali jest znane na całym świecie. Do dziś wspominam świetny koncert Rokia Traore, który uświetnił otwarcie zmodernizowanej Sali Wielkiej w poznańskim Zamku. Na północy Mali, opanowanej przez islamistów, muzyka jest rugowana.

Obojętność Polaków w tej sprawie wynika częściowo z niewiedzy. Związki Mali z Polski nie są powszechnie znane, a wiedza o tym kraju słaba. Nawet na portalu „Gazety Wyborczej” napisano, że Timbuktu jest stolicą /naprawdę jest nią Bamako/.  Tymczasem były wieloletni prezydent Mali - Alpha Oumar Konare /prezydent w latach 1992-2002/ jest absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie obronił pracę doktorską w 1975. Z drugiej strony jednym z najbardziej znanych Polaków jest tam Henryk Kasperczak, który w latach 2001-2002 był selekcjonerem reprezentacji Mali w piłce nożnej. A dyscyplina ta jest tam wyjątkowo popularna. W Bamako jest betonowy pomnik …..piłki nożnej. Wielu polskich naukowców prowadziło badania w Mali – między innymi prof. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - Ryszard Vorbrich.

Posłowie z Mali od wielu lat są też jednymi z najbardziej aktywnych uczestników Wspólnego Zgromadzenia Parlamentarnego AKP-UE /Afryka, Karaiby, Pacyfik – Unia Europejska/. Nie zawsze się z nimi zgadzam, ale nie mam wątpliwości, że najbardziej wpływowym politykiem francuskojęzycznej Afryki w Zgromadzeniu AKP-UE, jest Assarid Ag Imbarcaouane. Assarid, nie zostawimy Mali!

środa, 30 stycznia 2013, kaczmarekfilip

Polecane wpisy