RSS
piątek, 04 grudnia 2009
Dlaczego prezydent chce tak bardzo wspierać komercyjną imprezę kosztem publicznego budżetu?

 

Można by na pierwszy rzut oka stwierdzić, że radni i politycy PO, do których się zaliczam nie mają miłosierdzia dla kultury masowej i upodobali sobie festiwal zaplanowany przez prezydenta Grobelnego jako obiekt krytyki i wygodny cel ataków. Można by, gdyby nie fakt, że ten festiwal pochłonie tyle środków (ponad 40 mln zł). To pieniądze, które w obliczu ustalania budżetu na przyszły rok, w sytuacji kolejnych cięć i ważnych dla Poznania oraz jego mieszkańców inwestycji, nie powinny i nie mogą zostać wydane tak lekko. Nikt nie kupuje sobie telewizora plazmowego, jeśli w domu nie stoi jeszcze pralka. Mogę sobie wyobrazić, że niestety nie obejrzę w TV transmisji jakiegoś topowego koncertu w przekazie wysokiej jakości, ale trudno mi sobie wyobrazić, że chodzę w brudnych ubraniach. Mogę też sobie wyobrazić, że tak myśli większość poznaniaków w każdym wieku. Nie kupią najnowszego mp3, kiedy nie stać ich na opłacenie kolejnego semestru nauki. Sylwestra w górach zafundują sobie być może w przyszłym roku, bo w tym muszą przede wszystkim dopiąć budżet remontu mieszkania. Nie będą chodzić codziennie na obiad do smacznego baru, tylko ugotują go w domu. Będzie taniej, więc wystarczy im do końca miesiąca itd. itd.

To co piszę jest też niejako odpowiedzią na wypowiedzi prezydenta Grobelnego w dzisiejszym wywiadzie. Prezydent dziwi się, że spostrzegam jego działania jako rozbieżne z wolą i potrzebami mieszkańców. To nieprecyzyjna interpretacja moich słów. Ja uważam, że pojawia się konflikt interesów między budżetem a mieszkańcami to prezydent wybiera to pierwsze. To co napisałem powyżej jest tylko jednym z wielu przykładów a jednocześnie argumentów dla stawianej przeze mnie tezy. W tym wywiadzie mówi Pan prezydent : „Taki konflikt nie istnieje. Są spory na linii mieszkańcy – mieszkańcy (…)”. A skąd one się biorą Panie prezydencie? Na to pytanie odpowiada Pan sobie dwie linijki dalej przyznając, że „debaty publiczne z mieszkańcami muszą być częstsze i silniej wpływać na decyzje władz”. Bingo! Tyle, że ich nie ma i nie ma też w zwyczaju Pan prezydent takich debat prowadzić, więc ja w te zapewnienia powątpiewam.

Wracając do Rock in Rio. Czy to znaczy, że nie chciałbym prestiżowego festiwalu w mieście? Chciałbym tego i innych, ale tego typu przedsięwzięcia mają charakter komercyjny. Dlaczego więc miasto tak istotnie ma się do tych igrzysk dokładać? Dlaczego prezydentowi tak na tym zależy? Podaruję sobie pytanie – kto za tym stoi, organizacja takiej imprezy to zawsze konkretne firmy i osoby. Właściwie to chyba jest temat, którego media jeszcze nie poruszały, a są do tego upoważnione i kompetentne.

16:15, kaczmarekfilip
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 grudnia 2009
Czy ślepota jest sposobem widzenia?

Niektórzy uważają, że ślepota też jest sposobem widzenia. To powiedzenie przyszło mi do głowy, gdy dowiedziałem się, że prezydent Ryszard Grobelny chce zwolnić sekretarza miasta Piotra Kołodziejczyka. Uzasadnieniem i argumentem przemawiajacym za taką decyzją jest uniwersalna formuła o utracie zaufania. Zaufanie jest oczywiście ważnym elementem w zarządzaniu tak dużą organizacją, jak miasto Poznań. Wolałbym jednak, by prezydent wyjaśnił czy sekretarz napisał coś, co nie byłoby prawdą. Jeżeli zaś okaże się, że urzędnicy nie mogą pisać prawdy, to lepiej żeby nie pisali o ogóle. Efektem stosowania takich założeń /utrzymanie zaufania ważniejsze niż przedstawienie prawdy/ będzie bowiem propaganda. A każdy kto zna Piotra Kołodzieczyka wie, że do propagandy to obecny sekretarz miasta się nie nadaje.

13:08, kaczmarekfilip
Link Dodaj komentarz »