RSS
sobota, 13 kwietnia 2013
Gospodarka, głupcze!

/Tekst napisany dla Głosu Biznesu/

Polska polityka jest bardzo odległa od kwestii kluczowych dla rozwoju. Stosunkowo rzadko prowadzimy czy słyszymy debaty na tematy gospodarcze. Znacznie więcej jest heppeningów, żartów czy histerii. W Unii Europejskiej jest pod tym względem znacznie lepiej. Europa zdaje sobie sprawę, że jej przyszłość nie zależy od emocjonalnych dyskusji, tylko od konkurencyjności, zdolności do szybkich i skutecznych zmian.

Kryzys jeszcze wzmocnił zaangażowanie w sprawy gospodarcze. Wszyscy wiedzą, że inne kwestie trzeba odłożyć na później i skoncentrować się na wzmocnieniu gospodarki. W wielu krajach UE sytuacja jest tak trudna, że generuje silne protesty społeczne. Obywatele nie wiedzą, jak rozwiązać wiele problemów, ale oczekują, że politycy zaproponują coś odpowiedzialnego i akceptowalnego.

Na poziomie regionalnym czy lokalnym między innymi w Wielkopolsce sytuacja wygląda podobnie jak w Warszawie. Przeglądając media lokalne, można odnieść wrażenie, że sprawy gospodarcze są mało istotne dla dziennikarzy i publiczności. Dobre wieści z życia gospodarczego bardzo rzadko pojawiają się w mediach, bo dziennikarze boją się podejrzenia o kryptoreklamę. Złe wiadomości “sprzedają” się lepiej, ale zaburzają też prawdziwy obraz sytuacji w gospodarce. Biznes przedstawiany w aurze skandalu, nadużyć czy oszustw, nie odzwierciedla przecież tego, jak naprawdę wygląda życie gospodarcze.

 Komisarz Viviane Reding mówi, że wspólny rynek to klejnot w koronie Unii Europejskiej. Zgadzam się z tym. Choć jednocześnie trzeba przypominać, że wiele jeszcze warto zrobić. 9 na 10 europejskich firm nieczego nie eksportuje. Dlaczego? Gdyż nadal jest zbyt dużo barier handlowych. Z badań wynika, że gdyby udało się je zlikwidować, to PKB UE wzrósłby od 2 do 14%. Jak widać - między ekspertami są spore różnice, ale nawet wzrost o 2% jest wart naszych zabiegów.

Nie mam żadnych wątpliwości, iż warto rozwijać wspólny rynek. Na przykład gdyby udało się wprowadzić jednolite przepisy dla rynku cyfrowego, to zdaniem konsultatów, wartość obrotów wzrosłaby w tym sektorze /do roku 2020/ o 120 miliardów euro. Dzięki wspólnemu rynkowi od 1992 r. ceny biletów lotniczych spadły w UE o 40%. Udało się też obniżyć koszty roamingu. A tego typu koszty bywają bolesne. Byłem niedawno w Chorwacji. Koszt transferu danych na telefon komórkowy wyniósł ponad 220 złotych netto w ciągu …jednego dnia.

 W Unii Europejskiej panuje powszechna zgoda, co do tego, że zbudowanie wspólnego rynku jest jednym z największych sukcesów integracji. Inne regiony na świecie zazdroszczą nam tego sukcesu i próbują nas naśladować. Żadna z tych prób nie jest tak udana, jak model europejski. Jest jednak coś, o co warto się pokusić – przekonać polskich dziennikarzy i polityków, aby więcej swych talentów, czasu i energii poświęcali sprawom gospodarczym. I to zarówno na poziomie krajowym, jak i w samej Wielkopolsce.

 W końcu czas uświadomić sobie, że większość aktualnych w Polsce sporów politycznych nie wpływa ani na jakość życia, ani nie pomnaża dobrobytu i nie ogranicza ubóstwa. Prawdy nie można po prostu włożyć do przysłowiowego garnka. Nie jestem wrogiem poszukiwania prawdy. Ona jest ważna, ale nasza uwaga powinna być bardziej zrównoważona. Powinniśmy bardziej dbać o przedsiębiorczość, konkurencyjność, o elminowanie barier w handlu i wprowadzanie ułatwień dla tych, którzy tworzą nowe miejsca pracy.

22:03, kaczmarekfilip
Link Dodaj komentarz »
Białoruś: Dialog UE z narodem

/tekst napisany dla portalu naTemat/

Unia Europejska zapowiada poszerzenie dialogu ze społeczeństwem białoruskim. Ze społeczeństwem, bo dialog z władzą, bez spełnienia przez nią pewnych warunków, nie wchodzi w grę.

Ta zapowiedź to efekt poważnego impasu w oficjalnych stosunkach UE z władzami w Mińsku, jaki trwa od kilku lat. Odpowiedzią na taki stan jest „Europejski Dialog na Rzecz Modernizacji ze Społeczeństwem Białoruskim”, w ramach którego przedstawiciele Unii pracują z białoruską opozycją i niezależnymi ekspertami. W ramach przedsięwzięcia grupy robocze przygotowują projekty reform politycznych, gospodarczych, społecznych i prawnych. Europejski Dialog ma służyć, przede wszystkim, wypracowaniu jasnej wizji reform na rzecz nowoczesnej i demokratycznej Białorusi. Instrument ma także na celu pomoc w przekazaniu białoruskim partnerom praktycznych doświadczeń z transformacji państw członkowskich UE. Taki zestaw dokumentów trzeba mieć gotowy w przysłowiowej „szufladzie” na czas, kiedy nastaną demokratyczne zmiany. Polska zaś, stawiana jako wzór transformacji systemowej, ma sporo do zaoferowania ze swoich własnych doświadczeń.

Władze Białorusi na Dialog patrzą podejrzliwie, nie angażując się w niego. Bywało, że traktowały go wrogo, choć Dialog nie mówi o zmianie władzy. Obecnie ten stosunek się nieco zmienił. Pytanie tylko, czy dyskutować z przedstawicielami autorytarnych włądz, a jeśli tak, to pod jakimi warunkami? Czy modernizując Białoruś nie przyczyniamy się do legitymizacji panującego tam systemu, czy też go rozmiękczamy?

Białoruska opozycja w podejściu do ewentualnych rozmów z reżimem jest podzielona. Przypomina to trochę sytuację, którą mieliśmy w Polsce w czasie obrad Okrągłego Stołu. Część przedstawicieli takich jak np. Aleksander Milinkiewicz, opowiada się za rozmowami, zniesieniu sankcji przeciwko władzy, żeby nie odpychać kraju od Europy. Druga część, tak jak m.in. Anatol Labiedźka i Franak Viaczorka stawia na politykę bardziej twardą i są przeciw rozmowom z reprezentantami władz, którzy nie spełniają minimalnych warunków i ponoszą, według nich, odpowiedzialność za wzrost zagrożenia dla niepodległości kraju. Kandydat na prezydenta z 2010 r., Andrej Sannikau opowiada się wręcz za zerwaniem wszelkich stosunków Unii z reżimem, aż do momentu zwolnienia i rehabilitacji więźniów politycznych.

W Polsce podejście pierwsze okazało się bardziej skuteczne, w Afryce Północnej do zmian doprowadziła burzliwa arabska wiosna. Co okaże się skuteczniejsze w przypadku Białorusi, jeszcze nie wiemy. Ważne, by po ewentualnej zmianie sterów, ktoś kto je przejmie miał gotowe projekty, by nie musiał tracić czasu na zastanawianie i dyskusję, w którym kierunku jego kraj powinien podążać. Dlatego robimy to już teraz w ramach Europejskiego Dialogu rzecz Modernizacji Białorusi.

Podczas konferencji EPP na temat „Europejskiego Dialogu na Rzecz Modernizacji ze Społeczeństwem Białoruskim”, panowała generalnie zgoda co do tego, że, aby dialog z władzą mógł się odbywać, musi dojść do zwolnienia więźniów politycznych oraz ich całkowitego uniewinnienia. Powinniśmy być stanowczy, ale i też otwarci. Nie możemy jako Unia, zamykać się na rozmowy i, jak postuluje Aleksander Milinkiewicz, oddawać Białoruś na wyłączne wpływy Rosji.To, co Unia może zrobić już teraz, to zwiększenie dostępności wiz do strefy Schengen dla zwykłych obywateli Białorusi.

 

22:00, kaczmarekfilip
Link Dodaj komentarz »